Akademickie Jiu-Jitsu😉: poradnik radzenia sobie z legendarnym „Drugim”.
- Marta du Vall
- 3 days ago
- 6 min read
*z przymrużeniem oka ;)
Tak przy niedzieli naszła mnie refleksja na temat, który budzi u naukowców obojga płci większe emocje niż darmowy catering na konferencji czy niespodziewany grant z NCN.
Mowa o mitycznej istocie, strażniku bram do świata Impact Factoru, człowieku, który widzi błędy tam, gdzie ich nie ma – przed Państwem Recenzent nr 2😈
Trzy odcienie rozpaczy
Niemal każdy, kto choć raz wysłał manuskrypt do redakcji, zna ten schemat. Otwierasz maila z decyzją redaktora, a tam:
Recenzent 1: „Wspaniała praca, przełomowe odkrycia, drobne literówki w bibliografii. Publikować natychmiast!”🏆 (to Twój nowy najlepszy przyjaciel, choć nigdy go nie poznasz).
Recenzent 3: „Ciekawe, ale poprawcie kolory na wykresach. W sumie OK” (głos rozsądku, zazwyczaj pisany w pośpiechu np. na lotnisku 😉).
Recenzent 2: „Autorzy zdają się nie rozumieć podstaw własnej dyscypliny. Metodyka jest błędna, hipoteza nieistotna, a styl pisania przypomina instrukcję obsługi tostera. Sugeruje odrzucenie i przemyślenie ścieżki zawodowej”👹
Dlaczego on nam to robi? Legenda o Recenzencie nr 2
Teorie spiskowe głoszą, że Recenzent nr 2 to postać tragiczna. Nie narodził się złośliwy. Został ulepiony z kurzu bibliotecznego, niedopitej kawy i frustracji, która kumuluje się w człowieku, gdy przez dekady patrzy, jak inni dostają granty na badania, które on sam uznałby za „mało wnoszące do dyscypliny”.
Spójrzmy w mroczne zakamarki duszy Twojego największego antagonisty:
Tego feralnego ranka, gdy Twój manuskrypt trafił do jego skrzynki, w laboratorium Recenzenta nr 2 zapanowała cisza głośniejsza niż alarm pożarowy. Jego ulubiona wirówka – pieszczotliwie nazywana „Basią” – wydała z siebie ostatnie, metaliczne tchnienie właśnie w połowie kluczowego eksperymentu.
Dla Recenzenta nr 2 Twój artykuł nie jest tekstem naukowym. Jest osobistą zniewagą. Podczas gdy on walczy z biurokracją o zakup nowej uszczelki, Ty bezczelnie donosisz o sukcesach, używając sprzętu, który prawdopodobnie nie pamięta jeszcze czasów zimnej wojny. Każde Twoje „p < 0.05” to sól na ranę jego technicznego zacofania.
Recenzent nr 2 od dziesięciu lat zajmuje ten sam gabinet, w którym słońce pojawia się tylko między 14:15 a 14:20, o ile nie jest luty. Jego własna habilitacja leży w szufladzie, pokryta warstwą pyłu i poczuciem niespełnienia.
Kiedy widzi Twój entuzjazm i świeże spojrzenie na literaturę przedmiotu, czuje ukłucie w boku. To nie jest zawiść – to egzystencjalny lęk. Jeśli Twoja teoria okaże się słuszna, oznaczać to będzie, że jego publikacja z 1998 roku (cytowana dotychczas tylko przez jego mamę i jednego studenta, który się pomylił) ostatecznie przejdzie do lamusa. Musi Cię zatrzymać. Dla dobra nauki. Dla ochrony własnego dziedzictwa.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy, najbardziej tragiczny jest moment, w którym Recenzent nr 2 otworzył Twój rozdział o metodologii. Spojrzał na te wszystkie zaawansowane modele statystyczne, na te nowoczesne algorytmy i… nic nie zrozumiał. Zamiast jednak przyznać się do błędu, co w świecie akademickim jest uznawane za gorsze niż plagiat, przeszedł do ofensywy.
Złote myśli Recenzenta nr 2
Moje osobiste doświadczenia i wiele wypitych kaw w akademickim gronie pozwoliło mi stworzyć swego rodzaju „antologię akademickiego absurdu”, na którą składają się najczęstsze „złote myśli”, które sprawiają, że badaczki i badacze mają ochotę rzucić naukę i zająć się wypasaniem owiec w Bieszczadach🐑
Podzieliłam je na kilka kategorii:
kategoria: „cudotwórca” (żądania niemożliwe)
1. Cytat: „Badanie jest interesujące, ale sugeruję powtórzenie eksperymentów na grupie 5000 osób, zamiast obecnych 50”.
Tłumaczenie: „Wiem, że badasz rzadką chorobę, na którą cierpi 12 osób na świecie, ale postaraj się bardziej”.
2. Cytat: „Autorzy powinni przeprowadzić 10-letnie badanie podłużne, aby potwierdzić te tezy”.
Tłumaczenie: „Wróć do mnie w 2036 roku, może wtedy będę miał lepszy humor”.
kategoria: „lingwista teoretyk” (atak na język)
1. Cytat: „Język artykułu jest nieakceptowalny i utrudnia zrozumienie meritum”.
Tłumaczenie: „Znalazłem jeden brakujący przecinek na stronie 14. i teraz czuję moralną wyższość”.
2. Cytat: „Stylistyka tekstu jest zbyt kolokwialna”.
Tłumaczenie: „Użyłeś słowa 'wynik', a ja wolę 'konkluzję wynikającą z predykcji empirycznej'”.
kategoria: „narcystyczny bibliograf” (cytuj mnie!)
1. Cytat: „W bibliografii brakuje kluczowych pozycji, które rzuciłyby nowe światło na problem (patrz: Kowalski et al. 2018, 2019, 2020)”.
Tłumaczenie: „Nazywam się Kowalski. Cytuj mnie albo giń”.
2. Cytat: „Autorzy zdają się ignorować dorobek polskiej szkoły [tu wstaw dziedzinę]”.
Tłumaczenie: „Mój promotor pisał o tym w 1974 roku i nadal uważamy, że to jedyna słuszna prawda”
kategoria: „filozof destrukcji” (Varia)
1. Cytat: „Wyniki są wprawdzie poprawne, ale w zasadzie... po co to komu?”.
Tłumaczenie: „Właśnie uświadomiłem sobie, że Twoje badania są ciekawsze od moich, więc muszę Cię sprowadzić do parteru”.
2. Cytat: „Metodologia jest poprawna, ale wnioski są zbyt śmiałe. Z kolei wnioski ostrożne są zbyt oczywiste”.
Tłumaczenie: „Zagalopowałeś się w logice, której nie chciało mi się śledzić”.
3. Cytat: „Artykuł wnosi pewien wkład, ale nie pasuje do profilu czasopisma”.
Tłumaczenie: (Napisane po 8 miesiącach trzymania tekstu w recenzji). „Zapomniałem o tym tekście, a teraz muszę coś szybko odpisać”.
Jak przetrwać to starcie?
Znacie już, co nieco, moje podejście, w którym staram się Was przekonać, że każdą przeszkodę można przekuć w sukces lub przynajmniej w anegdotę przy kawie☕️.
Recenzent nr 2 to po prostu człowiek, który rozpaczliwie potrzebuje przytulenia (i nowego grantu na aparaturę). Twoim zadaniem nie jest z nim walczyć. Twoim zadaniem jest napisać ripostę tak uprzejmą i tak naszpikowaną autorytetami, by poczuł się, jakbyś podawał mu pomocną dłoń w tej mrocznej dolinie akademickiej rozpaczy.
Pamiętaj, Twój antagonista to postać niemal szekspirowska, musimy uderzyć w ton, który z jednej strony go „ugłaszcze”, a z drugiej – w sposób absolutnie niepodważalny – wykaże Twoją merytoryczną dominację.
Oto jak odpowiedzieć Recenzentowi nr 2, zachowując resztki zdrowia psychicznego☺️:
Zasada 24 godzin: nigdy nie odpisuj na recenzję tego samego dnia. Twoja pierwsza wersja odpowiedzi prawdopodobnie zawierałaby zbyt wiele słów powszechnie uznawanych za obelżywe.
Zrób tabelkę: recenzenci kochają tabelki. Jeśli wypunktujesz każdą obelgę i dopiszesz do niej „Poprawiono”, redaktor poczuje, że wykonałeś gigantyczną pracę😉
Taktyka „uprzejmego Ninja”: zamiast pisać: „Recenzent zupełnie nie zrozumiał tekstu”, napisz: „Dziękujemy za tę cenną uwagę. Widocznie nasz wywód w sekcji 3.2 wymagał doprecyzowania, co niniejszym uczyniliśmy”. (Czyt.: „Wyjaśniłem to łopatologicznie, żebyś tym razem zrozumiał”).
Przykładowe trzy warianty riposty, dopasowane do różnych typów „tragedii” Recenzenta nr 2:
Scenariusz A: „Nie przeczytałem metodologii, więc mówię, że jest błędna”
Ten wariant to klasyczny pasywno-agresywny taniec. Twoim celem jest streszczenie mu metodologii jeszcze raz, ale pod przykrywką „dbania o czytelność”.
Komentarz recenzenta: „Metodologia wydaje się niespójna i brakuje w niej jasnego opisu procedur walidacyjnych”.
Twoja riposta: „Pragniemy podziękować Recenzentowi za to niezwykle trafne spostrzeżenie. Zdajemy sobie sprawę, że w dobie dynamicznego rozwoju dyscypliny, zwięzłość pierwotnego opisu mogła nie w pełni oddawać rygor naszych badań. Zgodnie z sugestią, uzupełniliśmy Rozdział 3 o dodatkowe wyjaśnienia (str. 12-15), które – mamy nadzieję – uczynią proces walidacji transparentnym nawet dla czytelnika przyzwyczajonego do tradycyjnych modeli analitycznych”.
Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Stary, to wszystko tam było, tylko miej litość i doczytaj do końca, zamiast pisać recenzję przy śniadaniu”.
Scenariusz B: „Gdzie mój cytat? (duchy przeszłości)”
Jeśli czujesz, że Recenzent nr 2 cierpi na brak uznania, rzuć mu „kość” w postaci przypisu, który nic nie zmienia w Twoich badaniach, ale leczy jego ego.
Komentarz recenzenta: „Autor ignoruje fundamentalne prace dla tego nurtu, co rzutuje na osadzenie teoretyczne tekstu”.
Twoja riposta: „Autorzy z wielką uwagą odnieśli się do uwagi dotyczącej osadzenia teoretycznego. Choć nasza praca koncentruje się na paradygmatach post-2020, w pełni zgadzamy się, że zrozumienie fundamentów (w tym klasycznych ujęć z lat 90.) wzbogaca perspektywę. Dodaliśmy stosowne odwołania do literatury (zob. przypis 42), aby oddać hołd pracom, które położyły kamień milowy pod dzisiejsze odkrycia”.
Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Dobra, dopisałem tę Twoją zakurzoną publikację z 1998 roku. Możemy iść dalej?”
Scenariusz C: „Zepsuła mi się wirówka (atak na wszystko)”
Kiedy recenzja jest chaotycznym ciągiem pretensji, musisz odpowiedzieć chłodnym, analitycznym spokojem, który pokaże, że kontrolujesz sytuację.
Komentarz recenzenta: „Całość tekstu wymaga gruntownego przemyślenia, wnioski są zbyt śmiałe, a język miejscami zbyt publicystyczny”.
Twoja riposta: „Dziękujemy za tę ogólną, lecz inspirującą refleksję. Doceniamy troskę Recenzenta o czystość dyskursu naukowego. W odpowiedzi na te uwagi dokonaliśmy skrupulatnej rewizji językowej całego manuskryptu, precyzując sformułowania w sekcji konkluzji. Wierzymy, że obecna, bardziej powściągliwa forma prezentacji wyników, pozwoli lepiej wybrzmieć ich obiektywnej doniosłości”.
Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Zmieniłem 'przełomowe odkrycie' na 'istotny wkład', żeby Cię nie kłuło w oczy, jak pijesz tę swoją kawę z termosu”.

Pamiętajcie, Recenzent nr 2 to nie wyrok, to etap inicjacji. Bez niego świat nauki byłby zbyt prosty, a my nie mielibyśmy o czym opowiadać na przerwach kawowych 🥳 Ostatecznie to właśnie dzięki takim starciom nasze publikacje stają się (nieco wymuszone, ale jednak) lepsze.
Zapamiętaj kilka zasad złotej riposty:
Zawsze dziękuj (nawet jeśli chcesz krzyczeć).
Używaj strony biernej („dokonano zmian”, „uzupełniono”), co zdejmuje emocje z dyskusji.
Wskazuj konkretne numery stron – to dowód na to, że wykonałeś pracę, a nie tylko „pyskujesz”.




Comments