top of page

Akademickie Jiu-Jitsu😉: poradnik radzenia sobie z legendarnym „Drugim”.

*z przymrużeniem oka ;)


Tak przy niedzieli naszła mnie refleksja na temat, który budzi u naukowców obojga płci większe emocje niż darmowy catering na konferencji czy niespodziewany grant z NCN.

Mowa o mitycznej istocie, strażniku bram do świata Impact Factoru, człowieku, który widzi błędy tam, gdzie ich nie ma – przed Państwem Recenzent nr 2😈


Trzy odcienie rozpaczy


Niemal każdy, kto choć raz wysłał manuskrypt do redakcji, zna ten schemat. Otwierasz maila z decyzją redaktora, a tam:

  • Recenzent 1: „Wspaniała praca, przełomowe odkrycia, drobne literówki w bibliografii. Publikować natychmiast!”🏆 (to Twój nowy najlepszy przyjaciel, choć nigdy go nie poznasz).

  • Recenzent 3: „Ciekawe, ale poprawcie kolory na wykresach. W sumie OK” (głos rozsądku, zazwyczaj pisany w pośpiechu np. na lotnisku 😉).

  • Recenzent 2: „Autorzy zdają się nie rozumieć podstaw własnej dyscypliny. Metodyka jest błędna, hipoteza nieistotna, a styl pisania przypomina instrukcję obsługi tostera. Sugeruje odrzucenie i przemyślenie ścieżki zawodowej”👹


Dlaczego on nam to robi? Legenda o Recenzencie nr 2


Teorie spiskowe głoszą, że Recenzent nr 2 to postać tragiczna. Nie narodził się złośliwy. Został ulepiony z kurzu bibliotecznego, niedopitej kawy i frustracji, która kumuluje się w człowieku, gdy przez dekady patrzy, jak inni dostają granty na badania, które on sam uznałby za „mało wnoszące do dyscypliny”.


Spójrzmy w mroczne zakamarki duszy Twojego największego antagonisty:


Tego feralnego ranka, gdy Twój manuskrypt trafił do jego skrzynki, w laboratorium Recenzenta nr 2 zapanowała cisza głośniejsza niż alarm pożarowy. Jego ulubiona wirówka – pieszczotliwie nazywana „Basią” – wydała z siebie ostatnie, metaliczne tchnienie właśnie w połowie kluczowego eksperymentu.


Dla Recenzenta nr 2 Twój artykuł nie jest tekstem naukowym. Jest osobistą zniewagą. Podczas gdy on walczy z biurokracją o zakup nowej uszczelki, Ty bezczelnie donosisz o sukcesach, używając sprzętu, który prawdopodobnie nie pamięta jeszcze czasów zimnej wojny. Każde Twoje „p < 0.05” to sól na ranę jego technicznego zacofania.


Recenzent nr 2 od dziesięciu lat zajmuje ten sam gabinet, w którym słońce pojawia się tylko między 14:15 a 14:20, o ile nie jest luty. Jego własna habilitacja leży w szufladzie, pokryta warstwą pyłu i poczuciem niespełnienia.

Kiedy widzi Twój entuzjazm i świeże spojrzenie na literaturę przedmiotu, czuje ukłucie w boku. To nie jest zawiść – to egzystencjalny lęk. Jeśli Twoja teoria okaże się słuszna, oznaczać to będzie, że jego publikacja z 1998 roku (cytowana dotychczas tylko przez jego mamę i jednego studenta, który się pomylił) ostatecznie przejdzie do lamusa. Musi Cię zatrzymać. Dla dobra nauki. Dla ochrony własnego dziedzictwa.


Ale spójrzmy prawdzie w oczy, najbardziej tragiczny jest moment, w którym Recenzent nr 2 otworzył Twój rozdział o metodologii. Spojrzał na te wszystkie zaawansowane modele statystyczne, na te nowoczesne algorytmy i… nic nie zrozumiał. Zamiast jednak przyznać się do błędu, co w świecie akademickim jest uznawane za gorsze niż plagiat, przeszedł do ofensywy.


Złote myśli Recenzenta nr 2


Moje osobiste doświadczenia i wiele wypitych kaw w akademickim gronie pozwoliło mi stworzyć swego rodzaju „antologię akademickiego absurdu”, na którą składają się najczęstsze „złote myśli”, które sprawiają, że badaczki i badacze mają ochotę rzucić naukę i zająć się wypasaniem owiec w Bieszczadach🐑


Podzieliłam je na kilka kategorii:


  • kategoria: „cudotwórca” (żądania niemożliwe)

1. Cytat: „Badanie jest interesujące, ale sugeruję powtórzenie eksperymentów na grupie 5000 osób, zamiast obecnych 50”.

Tłumaczenie: „Wiem, że badasz rzadką chorobę, na którą cierpi 12 osób na świecie, ale postaraj się bardziej”.

2.  Cytat: „Autorzy powinni przeprowadzić 10-letnie badanie podłużne, aby potwierdzić te tezy”.

Tłumaczenie: „Wróć do mnie w 2036 roku, może wtedy będę miał lepszy humor”.


  • kategoria: „lingwista teoretyk” (atak na język)

1. Cytat: „Język artykułu jest nieakceptowalny i utrudnia zrozumienie meritum”.

Tłumaczenie: „Znalazłem jeden brakujący przecinek na stronie 14. i teraz czuję moralną wyższość”.

2.  Cytat: „Stylistyka tekstu jest zbyt kolokwialna”.

Tłumaczenie: „Użyłeś słowa 'wynik', a ja wolę 'konkluzję wynikającą z predykcji empirycznej'”.


  • kategoria: „narcystyczny bibliograf” (cytuj mnie!)

1. Cytat:  „W bibliografii brakuje kluczowych pozycji, które rzuciłyby nowe światło na problem (patrz: Kowalski et al. 2018, 2019, 2020)”.

Tłumaczenie: „Nazywam się Kowalski. Cytuj mnie albo giń”.

2.  Cytat: „Autorzy zdają się ignorować dorobek polskiej szkoły [tu wstaw dziedzinę]”.

Tłumaczenie: „Mój promotor pisał o tym w 1974 roku i nadal uważamy, że to jedyna słuszna prawda”


  • kategoria: „filozof destrukcji” (Varia)

1. Cytat:  „Wyniki są wprawdzie poprawne, ale w zasadzie... po co to komu?”.

Tłumaczenie: „Właśnie uświadomiłem sobie, że Twoje badania są ciekawsze od moich, więc muszę Cię sprowadzić do parteru”.

2.  Cytat: „Metodologia jest poprawna, ale wnioski są zbyt śmiałe. Z kolei wnioski ostrożne są zbyt oczywiste”.

Tłumaczenie: „Zagalopowałeś się w logice, której nie chciało mi się śledzić”.

3.  Cytat: „Artykuł wnosi pewien wkład, ale nie pasuje do profilu czasopisma”.

Tłumaczenie: (Napisane po 8 miesiącach trzymania tekstu w recenzji). „Zapomniałem o tym tekście, a teraz muszę coś szybko odpisać”.


Jak przetrwać to starcie?


Znacie już, co nieco, moje podejście, w którym staram się Was przekonać, że każdą przeszkodę można przekuć w sukces lub przynajmniej w anegdotę przy kawie☕️. 


Recenzent nr 2 to po prostu człowiek, który rozpaczliwie potrzebuje przytulenia (i nowego grantu na aparaturę). Twoim zadaniem nie jest z nim walczyć. Twoim zadaniem jest napisać ripostę tak uprzejmą i tak naszpikowaną autorytetami, by poczuł się, jakbyś podawał mu pomocną dłoń w tej mrocznej dolinie akademickiej rozpaczy. 


Pamiętaj, Twój antagonista to postać niemal szekspirowska, musimy uderzyć w ton, który z jednej strony go „ugłaszcze”, a z drugiej – w sposób absolutnie niepodważalny – wykaże Twoją merytoryczną dominację.


Oto jak odpowiedzieć Recenzentowi nr 2, zachowując resztki zdrowia psychicznego☺️:


Zasada 24 godzin: nigdy nie odpisuj na recenzję tego samego dnia. Twoja pierwsza wersja odpowiedzi prawdopodobnie zawierałaby zbyt wiele słów powszechnie uznawanych za obelżywe.


Zrób tabelkę: recenzenci kochają tabelki. Jeśli wypunktujesz każdą obelgę i dopiszesz do niej „Poprawiono”, redaktor poczuje, że wykonałeś gigantyczną pracę😉


Taktyka „uprzejmego Ninja”: zamiast pisać: „Recenzent zupełnie nie zrozumiał tekstu”, napisz: „Dziękujemy za tę cenną uwagę. Widocznie nasz wywód w sekcji 3.2 wymagał doprecyzowania, co niniejszym uczyniliśmy”. (Czyt.: „Wyjaśniłem to łopatologicznie, żebyś tym razem zrozumiał”).


Przykładowe trzy warianty riposty, dopasowane do różnych typów „tragedii” Recenzenta nr 2:


Scenariusz A: „Nie przeczytałem metodologii, więc mówię, że jest błędna”

Ten wariant to klasyczny pasywno-agresywny taniec. Twoim celem jest streszczenie mu metodologii jeszcze raz, ale pod przykrywką „dbania o czytelność”.

Komentarz recenzenta: „Metodologia wydaje się niespójna i brakuje w niej jasnego opisu procedur walidacyjnych”.

Twoja riposta: „Pragniemy podziękować Recenzentowi za to niezwykle trafne spostrzeżenie. Zdajemy sobie sprawę, że w dobie dynamicznego rozwoju dyscypliny, zwięzłość pierwotnego opisu mogła nie w pełni oddawać rygor naszych badań. Zgodnie z sugestią, uzupełniliśmy Rozdział 3 o dodatkowe wyjaśnienia (str. 12-15), które – mamy nadzieję – uczynią proces walidacji transparentnym nawet dla czytelnika przyzwyczajonego do tradycyjnych modeli analitycznych”.

Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Stary, to wszystko tam było, tylko miej litość i doczytaj do końca, zamiast pisać recenzję przy śniadaniu”.


Scenariusz B: „Gdzie mój cytat? (duchy przeszłości)”

Jeśli czujesz, że Recenzent nr 2 cierpi na brak uznania, rzuć mu „kość” w postaci przypisu, który nic nie zmienia w Twoich badaniach, ale leczy jego ego.

Komentarz recenzenta: „Autor ignoruje fundamentalne prace dla tego nurtu, co rzutuje na osadzenie teoretyczne tekstu”.

Twoja riposta: „Autorzy z wielką uwagą odnieśli się do uwagi dotyczącej osadzenia teoretycznego. Choć nasza praca koncentruje się na paradygmatach post-2020, w pełni zgadzamy się, że zrozumienie fundamentów (w tym klasycznych ujęć z lat 90.) wzbogaca perspektywę. Dodaliśmy stosowne odwołania do literatury (zob. przypis 42), aby oddać hołd pracom, które położyły kamień milowy pod dzisiejsze odkrycia”.

Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Dobra, dopisałem tę Twoją zakurzoną publikację z 1998 roku. Możemy iść dalej?”


Scenariusz C: „Zepsuła mi się wirówka (atak na wszystko)”

Kiedy recenzja jest chaotycznym ciągiem pretensji, musisz odpowiedzieć chłodnym, analitycznym spokojem, który pokaże, że kontrolujesz sytuację.

Komentarz recenzenta: „Całość tekstu wymaga gruntownego przemyślenia, wnioski są zbyt śmiałe, a język miejscami zbyt publicystyczny”.

Twoja riposta: „Dziękujemy za tę ogólną, lecz inspirującą refleksję. Doceniamy troskę Recenzenta o czystość dyskursu naukowego. W odpowiedzi na te uwagi dokonaliśmy skrupulatnej rewizji językowej całego manuskryptu, precyzując sformułowania w sekcji konkluzji. Wierzymy, że obecna, bardziej powściągliwa forma prezentacji wyników, pozwoli lepiej wybrzmieć ich obiektywnej doniosłości”.

Tłumaczenie z akademickiego na nasze: „Zmieniłem 'przełomowe odkrycie' na 'istotny wkład', żeby Cię nie kłuło w oczy, jak pijesz tę swoją kawę z termosu”.



Pamiętajcie, Recenzent nr 2 to nie wyrok, to etap inicjacji. Bez niego świat nauki byłby zbyt prosty, a my nie mielibyśmy o czym opowiadać na przerwach kawowych 🥳 Ostatecznie to właśnie dzięki takim starciom nasze publikacje stają się (nieco wymuszone, ale jednak) lepsze.


Zapamiętaj kilka zasad złotej riposty:

  1. Zawsze dziękuj (nawet jeśli chcesz krzyczeć).

  2. Używaj strony biernej („dokonano zmian”, „uzupełniono”), co zdejmuje emocje z dyskusji.

  3. Wskazuj konkretne numery stron – to dowód na to, że wykonałeś pracę, a nie tylko „pyskujesz”.



Comments


Newsletter

Dla nauki i biznesu

Zindywidualizowana oferta couchingu dla akademiczek, tutoringu dla studentów i studentek, doradztwa w zakresie PR dla ludzi nauki oraz zarządzania projektami dla NGO i biznesu.

Life Coaching dla akademiczek

Zamiast budzić się zmartwioną i zestresowaną nadchodzącym dniem na uniwersytecie, w laboratorium, w biurze, gabinecie, pragniesz witać dzień z większym optymizmem, pełna energii, wiedząc czego chcesz, jakie masz cele, potrafiąc zdbać o balans między pracą a życiem prywatnym, poczuć, że to, co robisz, ma sens i pozytywnie wpływa również na innych.

 

Zapraszam na spotkania ze mną - life coucherką, akademiczką, doradczynią i mentorką wielu naukowczyń w ramach działań podejmowanych w zarządzanej przeze mnie Fundacji Kobiety Nauki.

Cykl 8 - 10 spotkań (1h - 1,5h)  -  indywidualnie 150 pln/ spotkanie;

Cykl 8- 10 spotkań w małej grupie (max 3 osoby) 100 pln od każdej uczestniczki/ spotkanie.

Pojedyncze spotkanie, rozmowa - 200 pln. 

2

Tutoring w procesie pisania prac dyplomowych i doktorskich

Tutoring w procesie pisania prac licencjackich, magisterskich i doktorskich praca 1/1 spotkanie jednorazowe/ współpraca od pomysłu do sprawdzenia gotowej pracy licencjackiej, magisterskiej (6 - 8 spotkań), doktorskiej (uzgadniane indywidualnie)

3

Doradztwo w zakresie zarządzania projektami

Usługa dla organizacji pozarządowych i biznesu - indywidualne ustalenie co do zakresu współpracy. 

4

Doradztwo w zakresie PR dla ludzi nauki

Usługa dla klientów indywidualnych i instytucji - indywidualne ustalenie co do zakresu współpracy. 

© 2024-2026 Skills For You
Marta du Vall

Gemini_Generated_Image_hw3lr1hw3lr1hw3l.png

Telefon

(+48) 504689690

email

media społecznościowe

  • LinkedIn
  • Instagram
bottom of page